Jura Krakowsko-Częstochowska to mekka wspinaczy i turystów. 5000 skał, ponad 15 000 dróg wspinaczkowych, 1700 jaskiń i setki kilometrów szlaków. Jednak tam, gdzie są duże liczby, działa statystyka – wypadki są nieuniknione. O wyzwaniach, z jakimi mierzą się ratownicy Grupy Jurajskiej GOPR, opowiada Mateusz Leks, zastępca naczelnika grupy.
Statystyki nie kłamią: pracy jest coraz więcej
Choć Jura kojarzy się z relaksem, dla analityków ubezpieczeniowych i ratowników rzeczywistość bywa bardziej ponura. Rocznie na tym terenie dochodzi średnio do 200 wypadków, a liczba ta stale rośnie. Dominują zdarzenia typowo turystyczne:
- skręcenia i złamania,
- ukąszenia,
- zachorowania (udary, zawały).
Wypadki wspinaczkowe: rutyna i wyzwania
Choć wapienne skałki Jury nie mają alpejskiego rozmachu, grawitacja działa tu tak samo bezlitośnie. Częstym powodem wypadków jest błąd ludzki: brak węzła na końcu liny, niewprawne założenie przelotu czy uderzenie kamieniem.
Ratownicy GOPR często współpracują z Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym (LPR), co pozwala na błyskawiczną ewakuację. Przykładem może być akcja na Sokolicy, najwyższej ściany Jury, gdzie wspinacz spadł z powodu zbyt krótkiej liny. Dzięki bliskości „Goprówki” i użyciu śmigłowca, pomoc dotarła błyskawicznie.
Zdarzają się jednak sytuacje nietypowe, wymagające "chirurgicznej" precyzji:
„W rejonie Biblioteki w Podlesicach wspinaczowi kolano zaklinowało się w szczelinie. [...] Ratownicy musieli do niego zjechać, zabezpieczyć przed upadkiem, no i uwolnić nogę, delikatnie podkuwając skałę” – wspomina Mateusz Leks.
Jaskinie: pułapki dla niedoświadczonych
Jurajskie jaskinie, choć nie biją rekordów głębokości, bywają zdradliwe ze względu na zaciski i kruche fragmenty.
Największym zagrożeniem jest brak wyobraźni i odpowiedniego sprzętu. Ratownicy wspominają turystę, który próbował zdobyć jaskinię Stefanowa Dziura przy użyciu liny z marketu budowlanego i siły własnych mięśni. Skończyło się upadkiem z 13 metrów. Innym razem ewakuacja z Jaskini Wszystkich Świętych trwała aż 16 godzin, ponieważ ratownicy musieli poszerzać wąskie korytarze, by przetransportować rannego na noszach.
Ważna zasada: Planując wejście do jaskini, zawsze ustalaj „godzinę alarmową” i informuj bliskich o celu wyprawy.
Na szlaku: problem z lokalizacją i e-rowery
Największym wyzwaniem w przypadku wypadków turystycznych nie jest sam dojazd (GOPR dysponuje karetkami górskimi, quadami i skuterami), ale zlokalizowanie poszkodowanego.
- Aplikacja Ratunek: To kluczowe narzędzie, które pozwala namierzyć wzywającego pomoc z dokładnością GPS.
- Nowe zagrożenie – rowery elektryczne: Wspomaganie elektryczne pozwala rozwijać duże prędkości osobom bez odpowiedniej techniki jazdy, co skutkuje wzrostem liczby poważnych kolizji i upadków.
Poszukiwania: technologia w służbie ratownictwa
Mimo urbanizacji terenu, na Jurze łatwo się zgubić, zwłaszcza jesienią i zimą. W akcjach poszukiwawczych GOPR wykorzystuje nowoczesne technologie:
- Drony z analizą obrazu: System automatycznie analizuje setki zdjęć terenu, wyłapując kształty przypominające sylwetkę człowieka.
- Współpraca: Działania prowadzone są wspólnie z policją i wymagają wiedzy z zakresu psychologii poszukiwań.
GOPR to nie tylko góry
Grupa Jurajska jest częścią systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego. Ratownicy pomagają przy katastrofach budowlanych (hala w Katowicach), kolejowych (Szczekociny) czy podczas klęsk żywiołowych. Dzięki nowym uprawnieniom i sprzętowi, ratownicy medyczni GOPR mogą podejmować zaawansowane czynności medyczne i podawać leki, często wspierając standardowe zespoły pogotowia.